To był wypadek…

„To był wypadek… Nie ma sensu nawet pytać. Na pewno nie da się go przygotować.” ![]()
Jedno z najtrudniejszych zdań, jakie słyszymy od rodzin, brzmi:
„Nie chcę go oglądać. Chcę zapamiętać go takim, jakim był.”
Często dodają jeszcze:
„W szpitalu wyglądał bardzo źle.”
Albo:
„To był wypadek… Nie ma sensu nawet pytać. Na pewno nie da się go przygotować.”
Rozumiemy te słowa. I nigdy nikogo nie namawiamy do pożegnania, jeśli nie jest na nie gotowy. Każdy przeżywa stratę inaczej i każdą decyzję szanujemy.
Ale zawsze mówimy jedno… proszę pozwolić nam najpierw wykonać naszą pracę, a potem zdecydować.
Przygotowanie ciała to nie jest tylko ubranie zmarłego i ułożenie go w trumnie. To często wiele godzin pracy, ogromna wiedza, doświadczenie i cierpliwość. To próba przywrócenia spokoju na twarzy człowieka, który często przez wiele miesięcy zmagał się z ciężką chorobą albo odszedł w dramatycznych okolicznościach.
W naszej pracy nie uznajemy zdania: „Nie da się.”
Oczywiście są sytuacje, w których natura obrażeń nie pozwala na pełną rekonstrukcję. Nie chcemy obiecywać rzeczy niemożliwych. Ale z naszego doświadczenia wynika, że znacznie częściej słyszymy „nie da się”, niż rzeczywiście jest to prawda.
Zdarzało się, że rodziny mówiły nam, iż ciało po wypadku nie nadaje się do okazania, bo tak informowała ich firma zabierająca je z miejsca wypadku w czarnym worku. Nieraz bywało, że po zobaczeniu bliskiej osoby w szpitalu były przekonane, że nigdy więcej nie chcą jej oglądać.
Po przygotowaniu pytaliśmy tylko:
– Jeśli czują Państwo, że są gotowi… mogą się pożegnać. Wasz bliski wygląda naturalnie.
I wtedy bardzo często widzieliśmy tę samą reakcję.
Najpierw niepewność.
Potem zdziwienie.
A chwilę później łzy.
Nie dlatego, że ból zniknął, bo on nie znika.
Ale dlatego, że zamiast obrazu cierpienia, który przez tygodnie albo miesiące nosili w pamięci, zobaczyli spokojną twarz ukochanej osoby. Lub po wypadku gdzie wyobrażali sobie widok z koszmarów…które to wyobrażenia towarzyszyły by im przez resztę życia…. widzą na twarzy bliskiego spokój. Wtedy odczuwają ulgę. Która jest bardzo ważna w przeżywaniu żałoby.
Ile razy słyszeliśmy:
„Wygląda, jakby spał…”
„Znowu wygląda jak mój tata.”
„Już nie cierpi.”
„Teraz chcę, żeby wnuki też mogły się pożegnać.”
To są słowa, których nie zapomnimy i utwierdzają nas, ze to co robimy ma sens.
Wierzymy, że ostatni obraz bliskiej osoby zostaje z nami na całe życie. Dlatego robimy wszystko, co w naszej mocy, aby był obrazem spokoju, a nie cierpienia. Bo godne pożegnanie nie kończy się na ceremonii. Ono zaczyna się dużo wcześniej.
Czy wiesz, że w wielu przypadkach, nawet po ciężkiej chorobie czy tragicznych okolicznościach śmierci, odpowiednie przygotowanie ciała pozwala rodzinie pożegnać bliską osobę w spokojny i godny sposób?
To właśnie dlatego zawsze zachęcamy, aby nie podejmować decyzji o rezygnacji z pożegnania, zanim nie zobaczy się efektu pracy osób, które przygotowują zmarłego z należnym szacunkiem, wiedzą i doświadczeniem.
Feniks
