Jak ja mam powiedzieć o tym dzieciom…?
Do naszego biura w Jaśle przyszła Pani Edyta, młoda mama.* W rękach trzymała dokumenty, ale widać było, że to nie one są dla niej najcięższe.
Usiadła. Przez chwilę próbowała coś powiedzieć, ale głos jej się łamał. Cisza, która zapadła, była pełna bólu, którego nie da się opisać słowami.
I wtedy, prawie szeptem, padło pytanie: „Jak ja mam powiedzieć o tym dzieciom…?”
W takich momentach świat się zatrzymuje.
Nie ma procedur. Nie ma gotowych odpowiedzi. Jest tylko człowiek i drugi człowiek. I choć robimy to na co dzień, nie da się na niektóre sytuacje przygotować.
Odłożyliśmy wszystko, formalności itd. bo wiedzieliśmy, że teraz najważniejsza jest ona… Kobieta, która straciła męża.
Rozmawialiśmy długo. Bez pośpiechu. Z uważnością.
O tym, że dzieci potrzebują prawdy.
Prostej, ale wypowiedzianej z miłością.
O tym, że mają prawo płakać, pytać, nie rozumieć.
I że ona… też ma prawo być bezradna.
Widzieliśmy, jak z każdą minutą jej oddech staje się spokojniejszy. Jak w oczach obok łez pojawia się odrobina ulgi.
Ale wiedzieliśmy też, że to dopiero początek tej niewyobrażalnie trudnej drogi.
Dlatego daliśmy jej kontakt do zaufanego psychologa. Osoby, która pomoże jej i dzieciom przejść przez żałobę krok po kroku.
Bo nasza rola nie kończy się na organizacji ceremonii.
Jesteśmy po to, by być obok. Gdy brakuje słów. Gdy pojawiają się łzy.
Gdy trzeba po prostu… usiąść razem.
Jesteśmy ludźmi. Z empatią. Z sercem.
I z przekonaniem, że w najtrudniejszych chwilach nikt nie powinien być sam. Trzeba także pamiętać, że czasami nawet najbliżsi nie są w stanie nam pomóc i warto sięgnąć po profesjonalną pomoc psychologiczną.
W naszej branży są rozmowy i sytuację, które zapamiętuje się na długo… to była jedna z nich.
*imię zostało zmienione, aby zachować prywatność.

